Wesele trwało już dobrych kilka godzin. Weselni goście tańczyli na parkiecie do rytmu energicznych dźwięków weselnej muzyki. Przez ostatnie 20 minut szalałem na parkiecie całkowicie zapominając, że przecież oczekuję na premierę książki mojego ulubionego autora. Od miesiąca obiecywałem sobie, że choćby nie wiem co, będę najszybszym który ją zamówi. Pech chciał, że wyskoczyło mi wesele, dlatego – kiedy inni myślą jedynie o smakowitym jedzeniu, tańcach, o żartach jakie rzuca Dj na wesele – ja nerwowo patrzę na zegarek i oczekuję nadejścia godziny 21:00. O tej właśnie godzinie, moja najlepsza Księgarnia internetowa miała udostępnić w swojej sprzedaży tak długo wyczekiwaną przeze mnie pozycję.
Była 20:55 więc czym prędzej opuściłem salę, udałem się do szatni, zarzuciłem płaszcz i poszedłem na zewnątrz, by w ciszy złożyć zamówienie. Wszedłem na witrynę księgarni on-line i zacząłem szybko przeglądać premiery. Na stronie ukazały się jakieś nowe audiobooki Internet, kilka ciekawych promocji, lecz nigdzie nie mogłem znaleźć wyczekiwanej książki. Było już po 21, a ja już zaczynałem martwić się, iż pomysły spędzenia poniedziałkowego wieczoru w towarzystwie długo oczekiwanej książki nie udadzą się. Niecierpliwie odświeżałem witrynę, aż w końcu chyba za piętnastym razem pojawiła się tak przeze mnie wyczekiwana premiera. Szybko wszedłem na jej stronę, natychmiast złożyłem zamówienie i po kilku chwilach księgarnia internetowa przesłała potwierdzenie zamówienia a także komunikat, że książkę otrzymam za dwa dni. Całe szczęście, byłem w stanie zadowolony wrócić do tańców.
Wróciłem do radosnej sali, gdzie wodzirej dał gościom trochę przerwy i zaserwował jakiś wolny szlagier z minionych lat, a goście będący na parkiecie wolno poruszali się w takt łagodnej muzyki łapiąc oddech i szykując się na następne tańce, które po kilku minutach odpoczynku musiały nadejść.